Monday, December 29, 2025

Tuż po Świętach


 


Od wielu już lat pierwszym dniem wcielania w życie moich postanowień noworocznych jest 27.Grudnia. Postanowienia przez większość mojego życia dotyczyły odchudzania, teraz fokus jest zdecydowanie bardziej na zdrowiu niż na kaloriach ale i tak po dwóch- trzech dniach ucztowania/ kompuslywnego jedzenia wszystkiego co dusza zapragnie, ten dzień jest dla mnie  idealny żeby zacząć. 

Wymyśliłam sobie wyzwanie 90 dni bycia na protokole Rapid Recovery / lub tak blisko jak się da bez kompulsywnego rzucania się na jedzenie i codzienny sport min 30 minut. U mnie te dwie sprawy są ze sobą nierozerwalnie związane- to sport pomaga mi rozładować napięcie i wybierać jedzenie które z kolei znowu nie rozwala mojego dopaminowego obszaru w mózgu. 

Plan działa idealnie w dni wolne od pracy. Wstaję sama z siebie o 7.30, czytam książkę przez 45 minut i jadę na 9 na trening. 

Dzisiaj wykonałam samodzielnie  trening siłowy i przyznam, że już dawno nie byłam z siebie taka dumna. Jutro czeka mnie bieżnia z instruktorem.  

W ogóle te święta i długa przerwa w domu skłaniają mnie coraz bardziej do myśli nad nauczaniem domowym.

Idealnie dzisiaj było i ja chcę więcej takich dni.

Rano czas dla mnie, rodzina się budzi po 9… ale też późno chodzimy spać ostatnio. Wróciłam z treningu, zielone smoothie. Zagraliśmy w  Carcassonne. Przeczytałyśmy z córką 10 stron książki po polsku.  Chłopaki spakowali się na łyżwy i na basen a ja z córką pojechałam do muzeum. W sumie myślałam, ze Muzeum Narodowe  będzie otwarte ( mamy karnet roczny i lubimy czasami usiąść przed jakimś klasykiem i go studiować rysując kopie).  Ale jednak poniedziałek to poniedziałek i było zamknięte. Poszłyśmy  więc do centrum pokojowej nagrody Nobla. Dwa oprowadzania z przewodnikiem po 20 minut - jedno o samym Noblu, drugie o Marii Machado. Lubię tak - efektywnie i nie za długo. Córka i ja dowiedziałyśmy się czegoś nowego. 

Później pizza/ sałatka + kawa i kakao - uwielbiam spędzać z nią czas sam na sam. Dawno już w niczyim towarzystwie tak nie odpoczęłam. 

Po powrocie do domu zrobiliśmy z synem rozdział ćwiczeń z polskiego ( czytanie ze zrozumieniem). Córka i najmłodszy znaleźli swoje polskie zeszyty ćwiczeń i dołączyli.  A na koniec zagraliśmy w Splendor.

Naprawdę widzę sens w byciu niezależnym finansowo od pracy na etacie…


4 comments:

  1. Ja na razie jestem na etapie tęsknoty za etatem - czytaj: pierwsze opóźnione przelewy.

    ReplyDelete
  2. Bardzo lubię splendor :) a jak Ci się podoba Carcassonne? Super, że możecie się tak podzielić opieką nad dziećmi, myślę że taki czas sam na sam jest mega ważny dla budowania relacji :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiesz, ja nie przepadam za planszówkami. Tzn dorastając graliśmy mało. Trochę było za dizeciaka ale nie za nastolatki i truchle uczę się tych gier na nowo. Carcassonne mocno mi się dłuży ;) ale lepsze to niż gapienie się w monitor

      Delete