Saturday, February 28, 2026

Podsumowanie Lutego

 To był dobry miesiąc. Nigdy nie sądziłam, że w lutym mogę mieć tyle energii i być tak produktywna. Napoczątku tego miesiąca postanowiłam trzymać się protokołu leczniczego RR na 100%, ograniczyć owoce do ilości zalecanych w protkole (maks  680 gr dziennie) i regularnie ćwiczyć. Protokolu nie trzymałam się na 100% przez cały miesiąc ale bardzo pilnowałam by produkty, które najbardziej mi szkodzą czyli gluten i mleko się u mnie nie pojawiały. Miesiąc bez glutenu, bez objadania się. Bardzo zielony, bardzo na surowo. Ćwiczyłam też regularnie, 4-6 razy w tygodniu, najczęściej 5. 

Za chwilę zbieram się na indoor running. To co jest absolutnie wspaniałe gdy tak jem i żyje to poziom enrgii i jasność umysłu. W pracy mam ogromny nawał pracy i skomplikowanych zadań. Moim największym wrogiem było rozpraszanie się i skrolowanie, szukanie w necie odpowiedzi na mało istotne zagadnienia. Chyba znalazłam antidotum: po pierwsze telefon w trybie czarno-białym- idealnie mało atrakcyjny, po drugie wstaje już sama z siebie około 5 rano. Na 6 lub 6.30 mam trening. Jeżeli otworzę komputer o tej 5 i zacznę robić najważniejsze zadanie w pracy na ten dzień, nawet przez 40 minut to jest mi zdecydowanie łatwiej to zadanie mocno posunąć do przodu przez resztę dnia. Mój mózg się na nim fiksuje a nie na najnowszych kryzysowych newsach. Bardzo to lubię bo poziom stresu spada mi drastycznie. O 7 mam już zaczęte ważne pracowe zadanie i wiem co dalej i zaliczony trening. 

Rezultaty są już widoczne: wiem już jak pracować w komitecie standaryzacyjnym tak żeby to miało sens a do tej pory był to dla mnie ogromny stres.

Wynik wagowy na luty to -2.6 kg, średni pomiar z całego miesiąca to 62,2 kg czyli o kg mniej niż w styczniu, trochę mniej niż w listopadzie i grudniu. Chyba odwróciłam trend tycia. Wiosna to jest u mnie czas na chudnięcie. Na jesień muszę się spodziewać wzrostu na poziomie 2 kg a ja najlepiej się czuję ze sobą ważąc mniej i mając energię niż odwrotnie. 

Co poza tym? 

Finansowo chwilowo lekkie rozluźnienie- kupiłam trochę ciuchów które jednak zostały odesłane. Np marynarka RL 100% wełna i jedwab na przecenie- mogłaby zostać ale jednak te złote guziki mnie odrzuciły. Kupiłam kila swetrów 100% merino i parę jeansów na przecenie 50%. I torebkę też na przecenie. Reszta została odesłana. 

Wydałam jednak majątek na pielęgnację twarzy. Retin A, tretinoin już chyba działa i jestem zachwycona. Nawet jeżeli to nie sam retinol to intensywne nawilżenie twarzy i codzienny silny filtr zdecydowanie na plus.

Kupiliśmy też trzy lampy PV Flower Pot w kolorze swiwkowym. Postanowilimy że zainwestujemy w elementy wyposażenia mieszania przed sprzedażą zamiast w styling. Doświadczenie mamy z ostatniego procesu takie że jakość mebli była bardzo wątpliwa. Gramy dalej.

W marcu nadal intensywnie pracowali i dwa zaliczenia na studiach. 

Miłego weekendu. Może później uda mi się dodać zdjęcia z komputera. 

Tuesday, February 3, 2026

Luty

 Szybko w tym roku zleciał styczeń i dobrze- nie jest to moj ulubiony miesiąc. Wyszłam z pokoronowego wyczerpania/ depresji. Chce mi się i lubię chwilowo moja pracę. A konkretnie to, że nadazam, ogania i sobie radze a resztę olewam. Mam ochotę fajnie wyglądać co jest nowoscia bo długo miałam mocno wy*jenane. Ja jak jestem zdrowa to lubię ciuchy, kosmetyki i ładne wnętrza. Jak jestem wyczerpana to kompletnie mi wszystko jedno więc się cieszę, bo «pindrzenie się» jak to delikatnie określała moja mama w mojej młodości sprawia mi radość. Wizja fajnych ciuchow dawała mi też kopa do bauki swego czasu - więc pozwalam sobie. 

Zaczęłam też przygode z tretioina. Zobaczymy jak mi to pójdzie.

Niestety nie mogę wklejac zdjęć z jakiegoś powodu.


Sunday, January 25, 2026

Wrażenia z Finlandii

 Za mną wyjazd służbowy do Helsinek. Nigdy wcześniej nie byłam w Finlandii. Nasi gospodarze postarali się by zarówno ich firma, miasto jak i cały pobyt zrobił na nas bardzo dobre wrażenie. I faktycznie- jestem zachwycona. 

Ja bardzo lubię jakość, design, dbałość o szczegóły. Niesamowite jak bardzo odpoczęłam przez te 30 godzin psychicznie i ile inspiracji mi to dało. 

Nasz projekt zaprosił z kolei gospodarzy na kolację do nalepszej restauracji w jakiej w życiu jadłam ( a mam kilka wyśmienitych na koncie). Przygotowali dla mnie wegańskie i bezglutenowe menu bez cienia pretensji, podając dyskretnie jedzenie przypominające do złudzenia to co jedli koledzy obok. Nikt nawet się nie zorientował że mam coś innego ( dziwnego ) na talerzu. Ten pobyt zakończył też mój rok bez alkoholu 22.01.2025-21.01.26. Gdyby nie restauracja ciągnęłabym ten projekt dalej ale nie odmówiłam sobie toastu wyśmienitym szampanem i najlepszego wina idealnie pasującego do jedzenia. 

A po obiedzie stylowe drinki w pięknym odnowionym barze. Głównym powodem niepicia alkoholu jest, oprócz szacunku do swojego mózgu, fakt że zaburza mi sen. 

Na wyjeździe również nie spałam ani długo ani jakościowo dobrze. 

Zaliczyliśmy jednak fińską saunę z kąpielą w lodowatym morzu - 0 stopni, gimnastykę o 6 rano po imprezie też zaliczyłam, co mnie mocno cieszy. 

Mam też przemyślenia na temat stanu mojego dofinansowania siebie jako kobiety… patrząc na 49 letnią koleżankę, zrobiona z klasą od stóp do głów poczułam się niestety jak zapuszczona ciotka klotka. Oszczędzanie oszczędzaniem ale inwestycyja w dobry stan skóry twarzy np czy ogólnie zadbanie to nie jest coś z czego chce rezygnować. Budżet na ten cel gwałtownie wzrósł.

Zaczęłam od umówienia dermapenu, zamówienia kremu z retinolem, nowego sfp 50 i dowiedzenia się jak załatwić receptę na tretinoin. 

2 Kaszmirowe swetry na wyprzedaży i jeden merino też się znalazły w moim koszyku. 

Czekam z utęsknieniem na fryzjera. 128 dni pomiędzy pasemkami to za długo. 90-100 dni jes ok. 

Saturday, January 10, 2026

10.01.26

 




Dzisiaj spędziliśmy dzień w polskiej szkole. Miałam dyżur w bufecie - praca na rzecz wspólnoty. Upiekłam trzy jagodowe tarty, jedna dla nas, dwie na sprzedaż w szkolnym bufecie.   Rano, przed szkołą natomiast wstałam i zaczęłam trening-  3 minuty po otwarciu centrum fitnes. Martwy ciąg, 55 kg. Lubię to jak się czuję po ćwiczeniach siłowych! Dumna i silna! Trzymam się protokołu  i waga spada. Moje słowa na ten rok to commitment, consistency i lustro. Nasza polska wizjonerka Aida określiła 2026 rokiem lustra, może być.Lustro w sensie uczciwości ze sobą samą, wstawanie na ćwiczenia codziennie, sprzątanie gdy nikt nie patrzy, minimalizowanie scrollingu w pracy a zwiększenie efektywności. Wiem co działało w zeszłym roku i jego odbicie nadal jest aktualne. Przede mną ostatni przedmiot na studiach ekonomicznych - filozofia. 2025 określiłabym słowami zmiana, zakończenie i spokój. 

Wednesday, January 7, 2026

Blue wensday

 Dzisiaj czuję się jak kompletny przegryw. Nie wiem czy to objawy ustępującej depresji i powrót czucia czy zwykły okresowy dół i smuteczek. Dawno już od rana nie płakałam a czuję że nawalam na wszystkich frontach.

Wczoraj mój syn poszedł do kolegi bez uzgodnienia tego wcześniej z nami. Zdarzyło mu się to już 3 razy. Córka poszła z nim ale się zreflektowała i wróciła do domu. A on nie. Mama kolegi zadzwoniła z informacją że F jest u nich. Nic się nie stało ale miałam wczoraj poczucie że powinnam określić jakieś ramy i w ramach „konsekwencji” nie pozwoliłam mu na zaplanowane spotkanie z tym samym kolegą w czwartek. Chciałam żeby zrozumiał że jak mamy umowę to się jej trzymamy i że jak siostra idzie do domu to on się pakuje i wychodzi razem z nią. No i ok.przyjal z godnością. Przełożyliśmy spotkanie na za tydzień. 

Ale kilka godzin później zrobił coś że się siostra popłakała przy stole i sam z siebie mówi, że on wobec tego nie spotka się z przyjacielem przez miesiąc…


Dzisiaj rano obudziłam się z mega moralniakiem: ja nie chcę karać moich dzieci, nie chcę żeby spotkanie z przyjacielem było czymś na co on musi zasłużyć! I już bez przesady z tymi konsekwencjami - jeszcze zdążą zrozumieć że jak nie założą gumiaków to przemoczą nogi, a jakbym miała być ze sobą szczera to  moje życie byłoby bardzo smutne gdyby każdy mój błąd czy głupie zachowanie pociągało za sobą wyegzekwowane konsekwencje. 

Napisałam do mamy kolegi że chyba zrozumiał swój błąd i niech się jutro spotkają. 

Z pedagogiki i konsekwencji w tym co mówię pewnie pała ale trudno. Nie o mnie tutaj chodzi.

Z drugiej strony młody jest nieogarnięty, ma ponad 7 lat a ubieranie poranne go przytłacza i przerasta. 

Poszłam rano pobiegać, interwały 4x4min - niestety na ostatniej 4 wymiękłam po 2 minutach, minutę szłam i dopiero ostatnią minutę pobiegłam. Też mnie to wkurza.

No i bałagan. Wszechobecny bałagan, z którym od dekady nie umiem sobie dać rady. Młody i młoda oczywiście nie wiedzą gdzie jest jeden zegarek -telefon za który co miesiąc płacimy, drugi jest rozładowany, nie wiedzą gdzie jest ładowarka, gdzie czepek a dzisiaj basen i miał się spakować wieczorem….

I jeszcze mój mąż- super tata, super pracownik którego za chwilę awansują wyżej bo taki jest zajebisty - słabo przy tym wypadam i chce mi się ryczeć. Wszystko mi przychodzi trudniej. 

Nawet utrzymanie wagi! Z małymi wyjątkami jem od roku przede wszystkim surowe warzywa. Przez grudzień te wyjątki dowaliły mi 1,5 kg. Każde odstępstwo dodaje mi 1 kg dziennie, który schodzi przez tydzień. A mój mąż znowu- może jeść obiad o północy i nie robi mu to różnicy. 

Tak, wiem, że jesteśmy drużyną i nie ma się co porównywać. 

Z plusów : ubezpieczenie oddało nam pieniądze za koszmarnie drogi klosz do lampy stłuczonej prawie 3 lata temu

Dojechałam na ten fitnes,

Znaleźliśmy czepek ( mąż znalazł oczywiście 🙄)

Zaniosłam młodemu do szkoły jedzenie

Zaczęłam dzisiaj pracę o 9.30 ale nikogo nie było w biurze.

Do zrobienia:

No buy year! Tylko to co konieczne/ zaplanowane wcześniej zapisane na liście - dosyć mamy już śmieci w domu.

Porządek! -1000 przedmiotów do Wielkanocy

100% Fokus na robocie w robocie! 

Wednesday, December 31, 2025

31.12

 Podsumowując moją działalność na siłowni w tym roku mogę napisać jedynie, że jestem z siebie dumna! Przez ostatnie 12 miesięcy byłam na treningu 100 razy. 

Głównie oznacza to trening siłowy z trenerką lub sama i bieżnię z trenerem w grupie. W tym roku po raz pierwszy w życiu zaczęłam ćwiczyć siłowo z ciężarami.

A dzisiaj robiłam za trenerkę personalną mojej sąsiadki, która uczestniczy w różnych boot campach :) lubię progres! Lubię poczucie, że coś mi wychodzi. A przysiad z 50 kg na barach to jest już konkretne obciążenie.





Za dwa tygodnie minie też dokładnie rok bez kropli alkoholu. Bardzo to sobie cenię - pomaga mi takie podejście do życia we wstawaniu rano i nie zabija mi czasu na dochodzenie do siebie dzień po imprezie jak i nie unicestwia moich przeciążonych już na maksa brakiem snu i przemęczeniem, szarych komórek. 

Do tego średnia roczna utrata wagi w tym roku to 6 kg. 
Przy 163 cm wzrostu robi to już sporą różnicę.

Założenia fitnesowe na 2026 to po prostu kontynuować dobre nawyki z tego roku. 

12 nowych spotkań z trenerką już czeka opłacone 

Protokół RR znam i stosuję w dużej mierze codziennie,  jak nie wykonam go idealnie to nie szkodzi. Najważniejsze założenie to 2026 bez kompulsywnego jedzenia. Bez glutenu i nabiału powinno mi się to udać. 

Byłoby rzecz jasna miło mieć stabilne 60 kg lub mniej. Ale to tylko cyferki.

Zdrowego Roku 2026 Wam życzę! 

Tuesday, December 30, 2025

Ogarniam się



Zainspirowana działaniami pani Jarmuż z bloga Powróżę Jarmużem poprosiłam AI o zrobienie ilustracji do tego wpisu. Pomysł uważam za genialny a samą autorkę za inspirującą w wielu dziedzinach. Mam nadzieję, że nie poczyta mi tego za złe. 

W każdym razie - zdecydowanie lepiej się czyta wpisy z ilustracjami a na taką otwartość jak na vitalii ze świeceniem twarzą swoją i moje rodziny w Internecie  nie mam najmniejszej ochoty. I tak było tego zbyt dużo nawet jak na zamknięty pamiętnik. 

Dzień 4/90- Wstałam, dojechałam i za 15 minut idę pobiegać. Po wczorajszym treningu mam zakwasy, waga odnotowała też 1 kg więcej. Zakładam, że to po prostu zatrzymanie wody w mięśniach, które się muszą zregenerować po wczorajszym podnoszeniu ciężarów.

Znalazłam też opaskę do mierzenia pulsu na sercu, która jest podpięta do apki i programu instruktora. Fajny gadżet dla kogoś kto uwielbia porównywać dane na przestrzeni czasu. 

Po treningu: przyznam, że po wczorajszym podnoszeniu pupą 70 kg ( hip frost) bieganie pod górę, nachylenie 12% przez 2,5 minuty było trudne. Po 2 minutach szłam pod tą górę. Ale reszta interwałów 45 sekund, 90, 30, 20 bez problemu. Moja głowa nie nadąża jeszcze, że ciało jest już tak wytrenowane i 13 km /h przez 90 sekund pozostawia niedosyt! 

Jeżeli wykonam jutro plan i pojawię się w klubie fitnes - będę miała 100 treningów indoor w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Lubię okrągłe liczby :) 2026 zaczyna się od wysokiej poprzeczki.