Saturday, January 10, 2026

10.01.26

 




Dzisiaj spędziliśmy dzień w polskiej szkole. Miałam dyżur w bufecie - praca na rzecz wspólnoty. Upiekłam trzy jagodowe tarty, jedna dla nas, dwie na sprzedaż w szkolnym bufecie.   Rano, przed szkołą natomiast wstałam i zaczęłam trening-  3 minuty po otwarciu centrum fitnes. Martwy ciąg, 55 kg. Lubię to jak się czuję po ćwiczeniach siłowych! Dumna i silna! Trzymam się protokołu  i waga spada. Moje słowa na ten rok to commitment, consistency i lustro. Nasza polska wizjonerka Aida określiła 2026 rokiem lustra, może być.Lustro w sensie uczciwości ze sobą samą, wstawanie na ćwiczenia codziennie, sprzątanie gdy nikt nie patrzy, minimalizowanie scrollingu w pracy a zwiększenie efektywności. Wiem co działało w zeszłym roku i jego odbicie nadal jest aktualne. Przede mną ostatni przedmiot na studiach ekonomicznych - filozofia. 2025 określiłabym słowami zmiana, zakończenie i spokój. 

Wednesday, January 7, 2026

Blue wensday

 Dzisiaj czuję się jak kompletny przegryw. Nie wiem czy to objawy ustępującej depresji i powrót czucia czy zwykły okresowy dół i smuteczek. Dawno już od rana nie płakałam a czuję że nawalam na wszystkich frontach.

Wczoraj mój syn poszedł do kolegi bez uzgodnienia tego wcześniej z nami. Zdarzyło mu się to już 3 razy. Córka poszła z nim ale się zreflektowała i wróciła do domu. A on nie. Mama kolegi zadzwoniła z informacją że F jest u nich. Nic się nie stało ale miałam wczoraj poczucie że powinnam określić jakieś ramy i w ramach „konsekwencji” nie pozwoliłam mu na zaplanowane spotkanie z tym samym kolegą w czwartek. Chciałam żeby zrozumiał że jak mamy umowę to się jej trzymamy i że jak siostra idzie do domu to on się pakuje i wychodzi razem z nią. No i ok.przyjal z godnością. Przełożyliśmy spotkanie na za tydzień. 

Ale kilka godzin później zrobił coś że się siostra popłakała przy stole i sam z siebie mówi, że on wobec tego nie spotka się z przyjacielem przez miesiąc…


Dzisiaj rano obudziłam się z mega moralniakiem: ja nie chcę karać moich dzieci, nie chcę żeby spotkanie z przyjacielem było czymś na co on musi zasłużyć! I już bez przesady z tymi konsekwencjami - jeszcze zdążą zrozumieć że jak nie założą gumiaków to przemoczą nogi, a jakbym miała być ze sobą szczera to  moje życie byłoby bardzo smutne gdyby każdy mój błąd czy głupie zachowanie pociągało za sobą wyegzekwowane konsekwencje. 

Napisałam do mamy kolegi że chyba zrozumiał swój błąd i niech się jutro spotkają. 

Z pedagogiki i konsekwencji w tym co mówię pewnie pała ale trudno. Nie o mnie tutaj chodzi.

Z drugiej strony młody jest nieogarnięty, ma ponad 7 lat a ubieranie poranne go przytłacza i przerasta. 

Poszłam rano pobiegać, interwały 4x4min - niestety na ostatniej 4 wymiękłam po 2 minutach, minutę szłam i dopiero ostatnią minutę pobiegłam. Też mnie to wkurza.

No i bałagan. Wszechobecny bałagan, z którym od dekady nie umiem sobie dać rady. Młody i młoda oczywiście nie wiedzą gdzie jest jeden zegarek -telefon za który co miesiąc płacimy, drugi jest rozładowany, nie wiedzą gdzie jest ładowarka, gdzie czepek a dzisiaj basen i miał się spakować wieczorem….

I jeszcze mój mąż- super tata, super pracownik którego za chwilę awansują wyżej bo taki jest zajebisty - słabo przy tym wypadam i chce mi się ryczeć. Wszystko mi przychodzi trudniej. 

Nawet utrzymanie wagi! Z małymi wyjątkami jem od roku przede wszystkim surowe warzywa. Przez grudzień te wyjątki dowaliły mi 1,5 kg. Każde odstępstwo dodaje mi 1 kg dziennie, który schodzi przez tydzień. A mój mąż znowu- może jeść obiad o północy i nie robi mu to różnicy. 

Tak, wiem, że jesteśmy drużyną i nie ma się co porównywać. 

Z plusów : ubezpieczenie oddało nam pieniądze za koszmarnie drogi klosz do lampy stłuczonej prawie 3 lata temu

Dojechałam na ten fitnes,

Znaleźliśmy czepek ( mąż znalazł oczywiście 🙄)

Zaniosłam młodemu do szkoły jedzenie

Zaczęłam dzisiaj pracę o 9.30 ale nikogo nie było w biurze.

Do zrobienia:

No buy year! Tylko to co konieczne/ zaplanowane wcześniej zapisane na liście - dosyć mamy już śmieci w domu.

Porządek! -1000 przedmiotów do Wielkanocy

100% Fokus na robocie w robocie! 

Wednesday, December 31, 2025

31.12

 Podsumowując moją działalność na siłowni w tym roku mogę napisać jedynie, że jestem z siebie dumna! Przez ostatnie 12 miesięcy byłam na treningu 100 razy. 

Głównie oznacza to trening siłowy z trenerką lub sama i bieżnię z trenerem w grupie. W tym roku po raz pierwszy w życiu zaczęłam ćwiczyć siłowo z ciężarami.

A dzisiaj robiłam za trenerkę personalną mojej sąsiadki, która uczestniczy w różnych boot campach :) lubię progres! Lubię poczucie, że coś mi wychodzi. A przysiad z 50 kg na barach to jest już konkretne obciążenie.





Za dwa tygodnie minie też dokładnie rok bez kropli alkoholu. Bardzo to sobie cenię - pomaga mi takie podejście do życia we wstawaniu rano i nie zabija mi czasu na dochodzenie do siebie dzień po imprezie jak i nie unicestwia moich przeciążonych już na maksa brakiem snu i przemęczeniem, szarych komórek. 

Do tego średnia roczna utrata wagi w tym roku to 6 kg. 
Przy 163 cm wzrostu robi to już sporą różnicę.

Założenia fitnesowe na 2026 to po prostu kontynuować dobre nawyki z tego roku. 

12 nowych spotkań z trenerką już czeka opłacone 

Protokół RR znam i stosuję w dużej mierze codziennie,  jak nie wykonam go idealnie to nie szkodzi. Najważniejsze założenie to 2026 bez kompulsywnego jedzenia. Bez glutenu i nabiału powinno mi się to udać. 

Byłoby rzecz jasna miło mieć stabilne 60 kg lub mniej. Ale to tylko cyferki.

Zdrowego Roku 2026 Wam życzę! 

Tuesday, December 30, 2025

Ogarniam się



Zainspirowana działaniami pani Jarmuż z bloga Powróżę Jarmużem poprosiłam AI o zrobienie ilustracji do tego wpisu. Pomysł uważam za genialny a samą autorkę za inspirującą w wielu dziedzinach. Mam nadzieję, że nie poczyta mi tego za złe. 

W każdym razie - zdecydowanie lepiej się czyta wpisy z ilustracjami a na taką otwartość jak na vitalii ze świeceniem twarzą swoją i moje rodziny w Internecie  nie mam najmniejszej ochoty. I tak było tego zbyt dużo nawet jak na zamknięty pamiętnik. 

Dzień 4/90- Wstałam, dojechałam i za 15 minut idę pobiegać. Po wczorajszym treningu mam zakwasy, waga odnotowała też 1 kg więcej. Zakładam, że to po prostu zatrzymanie wody w mięśniach, które się muszą zregenerować po wczorajszym podnoszeniu ciężarów.

Znalazłam też opaskę do mierzenia pulsu na sercu, która jest podpięta do apki i programu instruktora. Fajny gadżet dla kogoś kto uwielbia porównywać dane na przestrzeni czasu. 

Po treningu: przyznam, że po wczorajszym podnoszeniu pupą 70 kg ( hip frost) bieganie pod górę, nachylenie 12% przez 2,5 minuty było trudne. Po 2 minutach szłam pod tą górę. Ale reszta interwałów 45 sekund, 90, 30, 20 bez problemu. Moja głowa nie nadąża jeszcze, że ciało jest już tak wytrenowane i 13 km /h przez 90 sekund pozostawia niedosyt! 

Jeżeli wykonam jutro plan i pojawię się w klubie fitnes - będę miała 100 treningów indoor w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Lubię okrągłe liczby :) 2026 zaczyna się od wysokiej poprzeczki. 

Monday, December 29, 2025

Tuż po Świętach


 


Od wielu już lat pierwszym dniem wcielania w życie moich postanowień noworocznych jest 27.Grudnia. Postanowienia przez większość mojego życia dotyczyły odchudzania, teraz fokus jest zdecydowanie bardziej na zdrowiu niż na kaloriach ale i tak po dwóch- trzech dniach ucztowania/ kompuslywnego jedzenia wszystkiego co dusza zapragnie, ten dzień jest dla mnie  idealny żeby zacząć. 

Wymyśliłam sobie wyzwanie 90 dni bycia na protokole Rapid Recovery / lub tak blisko jak się da bez kompulsywnego rzucania się na jedzenie i codzienny sport min 30 minut. U mnie te dwie sprawy są ze sobą nierozerwalnie związane- to sport pomaga mi rozładować napięcie i wybierać jedzenie które z kolei znowu nie rozwala mojego dopaminowego obszaru w mózgu. 

Plan działa idealnie w dni wolne od pracy. Wstaję sama z siebie o 7.30, czytam książkę przez 45 minut i jadę na 9 na trening. 

Dzisiaj wykonałam samodzielnie  trening siłowy i przyznam, że już dawno nie byłam z siebie taka dumna. Jutro czeka mnie bieżnia z instruktorem.  

W ogóle te święta i długa przerwa w domu skłaniają mnie coraz bardziej do myśli nad nauczaniem domowym.

Idealnie dzisiaj było i ja chcę więcej takich dni.

Rano czas dla mnie, rodzina się budzi po 9… ale też późno chodzimy spać ostatnio. Wróciłam z treningu, zielone smoothie. Zagraliśmy w  Carcassonne. Przeczytałyśmy z córką 10 stron książki po polsku.  Chłopaki spakowali się na łyżwy i na basen a ja z córką pojechałam do muzeum. W sumie myślałam, ze Muzeum Narodowe  będzie otwarte ( mamy karnet roczny i lubimy czasami usiąść przed jakimś klasykiem i go studiować rysując kopie).  Ale jednak poniedziałek to poniedziałek i było zamknięte. Poszłyśmy  więc do centrum pokojowej nagrody Nobla. Dwa oprowadzania z przewodnikiem po 20 minut - jedno o samym Noblu, drugie o Marii Machado. Lubię tak - efektywnie i nie za długo. Córka i ja dowiedziałyśmy się czegoś nowego. 

Później pizza/ sałatka + kawa i kakao - uwielbiam spędzać z nią czas sam na sam. Dawno już w niczyim towarzystwie tak nie odpoczęłam. 

Po powrocie do domu zrobiliśmy z synem rozdział ćwiczeń z polskiego ( czytanie ze zrozumieniem). Córka i najmłodszy znaleźli swoje polskie zeszyty ćwiczeń i dołączyli.  A na koniec zagraliśmy w Splendor.

Naprawdę widzę sens w byciu niezależnym finansowo od pracy na etacie…


Sunday, December 21, 2025

Tuż przed Świętami









Za moment Święta. W pracy mam jeszcze tylko poniedziałek z domu i biorę wolne aż do piątku po nowym Roku. Bardzo potrzebuję przerwy i oddechu.

Dzisiaj ubieraliśmy choinkę. Potrafię docenić przepiękne ręcznie malowane polskie bombki. Choinka z lasu teścia. Przyjechała moja siostra i zamiast spotykać się w szerokim gronie rodziny teścia zostałam z nią. Poszłyśmy na spacer, na mały shopping. Zjadłyśmy wspaniałą sałatkę z białek kapusty z awokado, pomidorami itd i czułyśmy jak odpoczywamy. Później Narzeczony mimowoli z 2009… poziom typowy dla tego typu gatunku, w kilku momentach aż się dziwilam jak można tak bardzo scenę zepsuć no ale - klimat był. Miło, pod kocykiem, herbatka i półki lektor. Powrót do przeszłości nastoletniej prawie i ogladnaia liniowej tv w domu u rodziców.


A dzisiaj wycieczka na plażę z dzieciakami. Próbowaliśmy rozpalić ognisko ale było już wszystkim tak zimno, że nie daliśmy rady i wróciliśmy zmarznięci i głodni do domu ♥️



Sunday, December 14, 2025

Koniec pewnego etapu


 Otstani wpis na V.

Czas się pożegnać. Dzisiaj przez kilka godzin przeglądałam pamiętnik usuwając co bardziej rozpoznawalne zdjęcia i dane. Przez 15 lat poczułam się tutaj na tyle bezpiecznie by pokazywać Wam twarz moja i mojej rodziny. To dużo mówi o tej społeczności.

Mysle, ze będzie mi brakowało pisania i śledzenia swojego rozwoju na przestrzeni czasu. Najprawdopodobniej będę pisała na blogu. Zapraszam serdecznie, chociaż z pewnością będzie mniej zdjęć i wiesza troska o anomimowosc. 

Trzymajcie się ciepło i szczerze Wam życzę byście jak najpełniej cieszyły się swoim życiem i sukcesami. 

My za pół godziny ubieramy się i jedziemy oglądać przedstawienie, musical Annie.  Dzieci się cieszą. Najmłodszy bardzo bo będzie w prawdziwym teatrze. Córka latem brała udział w tym przedstawieniu w lokalnej grupie musicalowej.

Mamy plany dalekosiężne 2,5 letnie i te krótsze. 

Na pewno nie odpuszczę dbania o zdrowie. Kupiłam 12 + 1 karnet na siłownię z trenerka. Znalazłam opcje PT 30 czyli 25 minut jej asysty, 35 % taniej niż 55 minut w podobnym pakiecie. 

Ja ciwczyc i tak musze sama a potrzebuje żeby ina na mnie rano czekała i ewentualnie monitorowała progres i zwiększała mi obciążenie. 

buziaki!