Wednesday, March 11, 2026

Tęsknię!

 Brakuje mi codziennego pisania na vitalii, łatwości  obsługi z telefonu ( straszny jest ten słownik tutaj) I społeczności dziewczyn, które tam miałam. Mimo, że garstka to bardzo Was ceniłam i nadal cenię. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę ze vitalii była  dla mnie dużym rozpraszaczem. Pisałam wam jakiś czas temu o grupie dziewczyn z Polski które na początku wydawaly mi się takim właśnie dziewczynskim teamem przyjaciolek. Jak byłam w ciąży z trzecim dzieckiem to były jakieś słabe komentarze i sugerowanie mi że jestem bardzo wielodzietna, zaściankowa i nie dość karierowa, później cisza przez dobre półtora roku, kwiaty po urodzeniu najmłodszego tylko od jednej z nich- dziewczyny która faktycznie ma klasę a nie słomę w papciach. Później kontakt się rozluźnił aż zaprosiły mnie znowu na jakieś spotkanie. Niby było ok przez kilka lat ale ostatnio gdy zabrałam się za swoje zdrowie na poważnie, okazało się wielokrotnie że wybór innego jedzenia, przyjście na spotkanie przy stole z wielką sałatką dla wszystkich,  czy niepicie przeze mnie  alkoholu a co za tym idzie mniejsza zabawowosc jest dla nich faktorem do wykluczenia mnie z grupy. Grupa jest prowadzona przez jedną dziewczynę, która owszem jest ambitna, pracowita i zorganizowana ale jednak ogromnie skoncentrowana na sobie i przekonana o własnej nieomylności.Dosłownie „ ja, i tylko ja najlepsza ją najbardziej ambitna, ja najlepsze studia, najlepsze stanowisko, jak lot służbowy to tylko business klasą ( poleca) ja wiem ja najlepiej, ja…”

No cóż…  Dziewczyny pojechały w trójkę do domku w górach i na narty. Oczywiście bez problemu publikując relacje na instagramie. Trochę przykro ale jednak 80% olewki. Zobaczę jeszcze jak sie rozwinie relacja z tą ostatnią koleżanką bo ją akurat lubię i szanuję. Zobaczymy czy się odważy sprzeciwić liderce. #gimnazjum. A ja nie żałuję że zawalczyłam o moje zdrowie nawet jeżeli jest to tak kompletnie nieakceptowalne przez niektóre koleżanki  - niektórym udaje się schudnąć minimalnymi zmianami, niektórzy tak jak ja, muszą zmienić styl życia całkowicie. Trudno live goes on. Szkoda mojego czasu i energii na ludzi którzy nie potrafią mnie docenić i szukają dziury w całym. 

4 comments:

  1. Chyba czas znaleźć nowe grono znajomych :/ A to wysyłanie kwiatów to jakiś skandynawski zwyczaj? Bo chyba mi słoma z butów wystaje, ale ja bym na to nie wpadła.

    ReplyDelete
  2. Nie wiem czy skandynawski i nie o same kwiaty chodzi. Z tro co pamiętam jak moje polskie koleżanki rodziøy dzieci to też nie znikalam nagle na dwa lata pod diecie tylko okazywalam ( szczerze) zaknteresowanie i sympatie. Od koleżeństwa z pracy dostałam kwiaty/ sami też wysyłaliśmy razem z jakimś
    Miłym drobiazgiem. A co do nowych znajomych - no cóż , zobaczymy czym się łyka zalełni. Może niczym bo nie jest aż taka duża

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wygląda to na naturalną selekcję znajomych :/

      Delete