Od dzisiaj do końca listopada przechodzę na zakupowy detoks. 5 tygodni bez kupowania ubrań i kosmetyków dla mnie.
Główne wydatki to tygodniowe wydatki na jedzenie, które staram się ostatnio coraz dokładniej planować. Wyjadamy też zastałe zapasy z naszej szafki kuchennej. Umyłam dzisiaj jedną półkę, która nagle zrobiła się pusta. Teraz jest czysta i czeka na jutrzejszą dostawę tygodniowych zakupów.
Cel na ten miesiąc to ograniczyć wydatki na tyle by móc się utrzymać tylko z wynagrodzenia mojego męża.
Dodatkowo jestem coraz bardziej zainteresowana wegańskim sposobem odżywiania, kilka kg mniej to również coś do czego nieustannie powracają moje myśli. Listopad i końcówkę Października ogłaszam więc czasem dążenia do minimalizacji spożycia produktów odzwierzęcych o przetworzonych już nawet nie wspominam, bo to podstawa. Z mięsa mam zamiar zrezygnować zupełnie. Po pierwsze nie ciągnie mnie do niego za bardzo , po drugie przemysł masarski to po prostu cierpienie zwierząt. Nie chcę tego wspierać i tyle.
Ryby i owoce morza jeszcze jem. Tak, wiem, że ryba to też zwierzę ale jednak nikt nie odrywa małych rybek od matki tak jak to się dzieje z cielakami tuż po urodzeniu byle tylko zmaksymalizować zysk. Spożycie ryb ograniczam, to samo z nabiałem zwłaszcza mlekiem, jajkami,przynajmnije w stosunku do ogromnych ilosci ktore zjadalam. Dodatkwo eliminacja pszenicy i ograniczanie glutenu. I co? Nic mi nie zostanie? Mysle ze bogactwo kasz, owocow i warzyw jest przeogromne więc spokojna głowa.
Cały ten nastawiony na wyzysk wszystiego i wszystkich konsumpcjonizm i napychanie portfeli bardzo bogatym sprawia, że robi mi się niedobrze.
Sunday, October 23, 2016
Saturday, October 15, 2016
Remont i porządek zamiast przeprowadzki
Od jakiegoś czasu fascynuje mnie zagadnienie minimalizmu. A konkretnie świadomego poprawiania jakości swojego życia, odrzucenia nadmiernej konsumpcji zamiast prawdziwch relacji z bliskimi. Chcę lepiej zorganizować zarówno swój czas, przestrzeń, kuchnię, garderobę, wydajność i efektywność w pracy tak by czerpać z życia pełnymi garściami i koncentrować się tylko na tym co jest dla mnie na prawdę ważne. Tak by móc poprawić proporcje pomiędzy czasem spędzonym w pracy a rodzinnym quality time.
Pierwszy krok:
Odgruzowanie mieszkania. Mieszkamy na 70 metrach. W zeszłym roku pojawiła się na świecie nasza córeczka a wraz z nią pytanie czy nie powinniśmy może znaleźć czegoś większego. Kochamy naszą okolicę a ceny czegoś większego są niestety powalające. Może pracując jak dwa muły dalibyśmy radę zarobić na 20 m2 dodatkowych w nowym bloku z windą.
I tutaj właśnie pojawiła się nowa myśl: My nie chcemy pracować jak dwa muły. I tak pracujemy już ciężko. Chcemy cieszyć się czasem z naszym dzieckiem, patrzec jak rośnie.
Zaczęliśmy od posprzątania mieszkania. Wyrzucamy, rewidujemy i wyrzucamy dalej rzeczy. Teraz robimy remont sypialni. Stawiamy na mega proste rozwiązania, walczymy o każdy wolny kawałek przestrzeni. Zaczęliśmy przygodę z minimalizmem.
Pierwszy krok:
Odgruzowanie mieszkania. Mieszkamy na 70 metrach. W zeszłym roku pojawiła się na świecie nasza córeczka a wraz z nią pytanie czy nie powinniśmy może znaleźć czegoś większego. Kochamy naszą okolicę a ceny czegoś większego są niestety powalające. Może pracując jak dwa muły dalibyśmy radę zarobić na 20 m2 dodatkowych w nowym bloku z windą.
I tutaj właśnie pojawiła się nowa myśl: My nie chcemy pracować jak dwa muły. I tak pracujemy już ciężko. Chcemy cieszyć się czasem z naszym dzieckiem, patrzec jak rośnie.
Zaczęliśmy od posprzątania mieszkania. Wyrzucamy, rewidujemy i wyrzucamy dalej rzeczy. Teraz robimy remont sypialni. Stawiamy na mega proste rozwiązania, walczymy o każdy wolny kawałek przestrzeni. Zaczęliśmy przygodę z minimalizmem.
Subscribe to:
Comments (Atom)