Thursday, April 23, 2026

Co u mnie

Po raz kolejny - brakuje mi zamknietego pamietnika na vitalii. Czulam sie tam w miare bezpiecznie, w moim gronie 20 znajomych. Tutaj nie mam pojecia kto przeczyta i zobaczy zdjecia. Z kolei wpisy bez zdjec nie oddaja tego jak ja postrzegam swiat. No i z komorki nie moge dodawac zdjec a nie mam sily ani motywacji zeby grzebac w tych wszystkich ustawieniach... Ale napisze wam co u mnie, bo moze sie zastanawiacie. Sorry za brak polskich znakow.

1) Wystawilismy mieszknie na sprzedaz. Przygotowanie go do fotografowania zajelo nam pewnie dobre 100 godzin - ogrom pracy. Glownie wyniesienie wszystkiego co niepotrzebne, przemeblowanie, zmiana funkcji niektorych pokoi, zakup mebli, odeslanie niektorych mebli, szukanie stolikow nocnych, zakup inncyh mebli, "wypozyczenie" mam nadzieje jeszcze innych mebli z jysk i ikea. Zakup pierdol typu koce, poduszki, nowa posciel, albumy wnetrzarskie do stylizacji pomieszczen i do zdjec, oddawanie sporo z tego dnia nastepnego do sklepow, inne pierdoly ze sklepu z tekstyliami, wazony, kwiaty, malowanie kopii drogich obrazow (w sumie 5), szlifowanie balkonu ( deski 18 m2), zakup mebli balkonowych, zakup kwiatow na balkon, sprzatanie, sprzatanie, mycie okien, mycie bariererk, wywalanie, sprzatanie w szafkach i szufladach, zanoszenie do piwnicy... jest tak pieknie ze nie chce mi sie tego mieszkania sprzedawac. 

Z drugiej strony - maz i chlopcy spia obecnie w mieszkaniu tesciowej bo nasze stylizacja obejmuje po pierwsze idelany porzadek ( z moja trojka to jest nieosiagalne) a po drugie bo teraz mieszkanie jest urzadzaone tak ze moze by sie dalo ale dzieci nie chca spac same a mamy tylko jedno lozko dzieciece, do ktorego maz sie nie zmiesci. 

A dlaczgeo tak? Tutaj sprzedaje sie mieszkania na oficjalnych ogeldzinach, ktore sa organizowane na specjalna godzine lub na umowienie indywidualne, ktore moze nastapic w ciagu powiedzmy godziny jakby tak akurat kupujacemy bardzo zalezalo,  potencjalni kupujacy przychodza na te spotaknia, ogladaja, czuja atmosfere, otweraja szafki, sprawdzaja co w szufladach....

24 h po ostatnim zorganizowanym ogladaniu mozna skladac oferty... wczoraj byl ten dzien zbierania ofert, przy dobrym rynku i malych mieskznaiach jest walka kupujacyh i runda licytacji. Przy duzych mieszkaniach i ciezkim rynku ( tak jak tutaj) jest inaczej.. jest podobno dwoje zainteresowanch. Jedna starsza para chce najpierw sprzedac swoj dom ( mniej centralny i wiekszy, to sie zbyt szybko nie wydarzy) a drugi zainteresowany ma dlugi staz w kolektywie mieszkaniowym i czeka az mieszanie sie sprzeda. Wtedy sie zastanowi czy to dla niego dobra cena i powie ze kupuje albo nie. 

Wnioski na razie: tylko spokojnie, mamy piekne mieszkanie z widokiem na morze, kupujacy sie znajdzie, wiedzielismy ze to mieskznie nie pojdzie jak swieza buleczka bo jest duze. Proces porzadkowania nie jest skonczony ale dobrze rozpoczety. Ja chce i potrzebuje porzadku do zycia. Dzieci tez zasluguja by je rodzice nauczyli dbania o wlasna przestrzen. No i ciesze sie ze nie zdecydowalismy sie na stylistki mieszknia. Po pierwsze - wyszlo bardzo fajnie, nawet fotograf z 20 letnim stazem pochwalil, ze jest super. Megler tak samo, zachwycony... no zobaczymy jak na tym wyjdziemy, po drugie czesc mebli jest swietnej jakosci i je zatrzymamy, nie mamy ograniczenia czasowego na 6 tygodni, co tylko dodaje procesowi dodatowego stresu, no i zaoszczędzone hononarium stylistek pokrywa duza czesc wlasnie nowego wyposazenia.











No comments:

Post a Comment