To był dobry miesiąc. Nigdy nie sądziłam, że w lutym mogę mieć tyle energii i być tak produktywna. Napoczątku tego miesiąca postanowiłam trzymać się protokołu leczniczego RR na 100%, ograniczyć owoce do ilości zalecanych w protkole (maks 680 gr dziennie) i regularnie ćwiczyć. Protokolu nie trzymałam się na 100% przez cały miesiąc ale bardzo pilnowałam by produkty, które najbardziej mi szkodzą czyli gluten i mleko się u mnie nie pojawiały. Miesiąc bez glutenu, bez objadania się. Bardzo zielony, bardzo na surowo. Ćwiczyłam też regularnie, 4-6 razy w tygodniu, najczęściej 5.
Za chwilę zbieram się na indoor running. To co jest absolutnie wspaniałe gdy tak jem i żyje to poziom enrgii i jasność umysłu. W pracy mam ogromny nawał pracy i skomplikowanych zadań. Moim największym wrogiem było rozpraszanie się i skrolowanie, szukanie w necie odpowiedzi na mało istotne zagadnienia. Chyba znalazłam antidotum: po pierwsze telefon w trybie czarno-białym- idealnie mało atrakcyjny, po drugie wstaje już sama z siebie około 5 rano. Na 6 lub 6.30 mam trening. Jeżeli otworzę komputer o tej 5 i zacznę robić najważniejsze zadanie w pracy na ten dzień, nawet przez 40 minut to jest mi zdecydowanie łatwiej to zadanie mocno posunąć do przodu przez resztę dnia. Mój mózg się na nim fiksuje a nie na najnowszych kryzysowych newsach. Bardzo to lubię bo poziom stresu spada mi drastycznie. O 7 mam już zaczęte ważne pracowe zadanie i wiem co dalej i zaliczony trening.
Rezultaty są już widoczne: wiem już jak pracować w komitecie standaryzacyjnym tak żeby to miało sens a do tej pory był to dla mnie ogromny stres.
Wynik wagowy na luty to -2.6 kg, średni pomiar z całego miesiąca to 62,2 kg czyli o kg mniej niż w styczniu, trochę mniej niż w listopadzie i grudniu. Chyba odwróciłam trend tycia. Wiosna to jest u mnie czas na chudnięcie. Na jesień muszę się spodziewać wzrostu na poziomie 2 kg a ja najlepiej się czuję ze sobą ważąc mniej i mając energię niż odwrotnie.
Co poza tym?
Finansowo chwilowo lekkie rozluźnienie- kupiłam trochę ciuchów które jednak zostały odesłane. Np marynarka RL 100% wełna i jedwab na przecenie- mogłaby zostać ale jednak te złote guziki mnie odrzuciły. Kupiłam kila swetrów 100% merino i parę jeansów na przecenie 50%. I torebkę też na przecenie. Reszta została odesłana.
Wydałam jednak majątek na pielęgnację twarzy. Retin A, tretinoin już chyba działa i jestem zachwycona. Nawet jeżeli to nie sam retinol to intensywne nawilżenie twarzy i codzienny silny filtr zdecydowanie na plus.
Kupiliśmy też trzy lampy PV Flower Pot w kolorze swiwkowym. Postanowilimy że zainwestujemy w elementy wyposażenia mieszania przed sprzedażą zamiast w styling. Doświadczenie mamy z ostatniego procesu takie że jakość mebli była bardzo wątpliwa. Gramy dalej.
W marcu nadal intensywnie pracowali i dwa zaliczenia na studiach.
Miłego weekendu. Może później uda mi się dodać zdjęcia z komputera.
