Przygotowujemy mieszkanie do sprzedaży. Bardzo dużo z tym pracy ale nie przytłacza mnie to jeszcze w tym momencie. Raczej budzi nadzieję, że zapanujemy wreszcie nad codziennym porządkiem. Daliśmy sobie zielone światło na porządne meble, zrobienie tak żeby było dobrze a nie tylko budżetowo. Oczywiście nie oznacza to nieograniczonego budżetu ale nie jest źle. Sprzedaliśmy już jedną skrytkę ( kupioną dodatkowo) sąsiadowi. Może przeleje nam niedługo przeleją nam kasę , co rozwiązałoby problemy z płynnością. Z drugiej strony umówiliśmy się że możemy korzystać z tej skrytki do końca roku więc bez presji, liczyliśmy w sumie że kasa wpłynie przy przekazaniu lokalu.
Dużo pracy przed nami- zaraz jedziemy na zakupy budowlane i artystyczne. Wrzucę wam później zdjęcia z komputera, jak się uda. Czeka nas cyklinowanie balkonu ( przepaliły się deski gorącym garnkiem postawionym tam w panice przez mojego męża ( a garnek zapomniany przeze mnie) dają nam niepowtarzalną okazję do ogarnięcia całości…
Brakuje nam sztuki na ścianach. Znalazłam obraz który ty się nadawał ale kosztuje 35k koron… stwierdziliśmy że tyle to sama mogę namalować. Będzie więc kopią a jak udana to się okaże.
Oddałam drugie zaliczenie na studiach. Filozofia dla studiów ekonomicznych- mega wymagający przedmiot…
W pracy zaczyna być ciekawie. Nadążam ale tempo jest bardzo szybkie.
Zdrowienie: 61,7 kg średnio w marcu. Konstant. Ma ostatnie 2-3 miesiące na redukcje w tym roku. Druga połowa to utrzymanie. Ale nie spinam się za bardzo. Jest ok. Byłam już dzisiaj pobiegać, pierwszy raz w tym tygodniu na dworze. Regularny trening przez ostatni rok daje rezultaty. 6,25 przebiegnięte bez większego problemu, łącznie z podbieganiem pod górę.