Szybko w tym roku zleciał styczeń i dobrze- nie jest to moj ulubiony miesiąc. Wyszłam z pokoronowego wyczerpania/ depresji. Chce mi się i lubię chwilowo moja pracę. A konkretnie to, że nadazam, ogania i sobie radze a resztę olewam. Mam ochotę fajnie wyglądać co jest nowoscia bo długo miałam mocno wy*jenane. Ja jak jestem zdrowa to lubię ciuchy, kosmetyki i ładne wnętrza. Jak jestem wyczerpana to kompletnie mi wszystko jedno więc się cieszę, bo «pindrzenie się» jak to delikatnie określała moja mama w mojej młodości sprawia mi radość. Wizja fajnych ciuchow dawała mi też kopa do bauki swego czasu - więc pozwalam sobie.
Zaczęłam też przygode z tretioina. Zobaczymy jak mi to pójdzie.
Niestety nie mogę wklejac zdjęć z jakiegoś powodu.